Naszym gościem był dziś Michał Fabiszewski – laureat V edycji programu Masterchef. Nie ukrywam, że liczyliśmy na wielkie gotowanie – celowo nie wziąłem z domu kanapek – jednak okazało się, że będzie to pogadanka o… tak, było też o udziale w programie, o magii i ciemnej stronie telewizji ale nie tylko. Michał poruszył znacznie ważniejsze kwestie, o których zwykle nie rozmawiamy ani w szkole ani w domu. Co takiego miał do przekazania? Oczywiście, jak na kucharza przystało przepis, jednak nie był to przepis na smaczne ciasto. Michał mówił o przepisie na nasze życie. Było o tym, że w życiu trzeba miec pasję i ją rozwijać, nie bać się dla niej poświęcić, nie żyć zgodnie z utartymi schematami i przykazaniami rodziców czy nauczycieli, nie uczyć się tego w czym nie jesteśmy dobrzy bo i tak nam się to nie przyda, mieć marzenia i mieć odwagę realizować je w praktyce. Wiem, że brzmi to wszystko trochę górnolotnie ale czyż nie miał racji? On, zwykły chłopak z Pionek, któremu nie za bardzo chciało się uczyć w szkole ani potem studiować. Jednak znalazł swoją pasję i robił wszystko by ją realizować. Czy odniósł sukces? Niektórzy pewnie stwierdzą "co to za sukces" ale 90% z nich nigdy nie osiągnie 10% z tego co osiągnął Michał. Obecnie jeździ po kraju i zaraża innych optymizmem i wiarą w siebie. Zaraził Was? Pewnie nie wszystkich ale wystarczy, że jakiś ułamek z nas skłonił do refleksji nad sensem tego co robimy i jak kierujemy swoim życiem.

Keep cookin' 😉

J.A.