Wycieczka do Radomia miała 2 główne punkty:
1. Pierwszy to typowo młodzieżowy film, którego tytułu nie można/nie wypada pisać ani wymawiać. Film przeczy stereotypowi że "jedynka najlepsza a kolejne części coraz słabsze" i wbrew tytułowi posiada wiele walorów edukacyjnych.
Wnioski:
- warto się uczyć np. języków obcych
- matura to nie koniec świata
- można zrobić lekcję a nawet imprezę bez telefonów
- nie bójcie się spełniać marzeń itd.
Cytat "czasem uczymy kogoś chodzić po to, żeby pozwolić mu odejść"
2. Warszaty kulinarne, podczas których nauczyliśmy się:
- podstawowych zasad bezpieczeństwa i higieny, których powinno się przestrzegać w kuchni
- obsługi noża, tarki, skrobaczki i innych przyborów kuchennych
- ubijania białek oraz praktycznego testowania stanu ich ubicia
- tego że potrawa powinna nie tylko smakować ale też wyglądać
- że wszystko da się robić ze zrobionymi paznokciami i nawet wychodzi ;)
Natomiast nadal nie wyjaśniło sie kto zjadł czosnek...
















